www.superstarsi.pl

Dlaczego dziadkowie nie powinni wnukom dawać słodyczy?

Łakocie dla wnuka

Lepiej nie przywoływać uśmiechu malucha czekoladkami i cukierkami! Świeże owoce, świeżo wyciskane soki, kompot na wywarze z rodzynek albo słodzony syropem ryżowym lub słodem jęczmiennym, ucieszą łasucha. Pozostają też słodkie warzywa: dynia, marchewka, kukurydza.

Na piknik z wnukami nie trzeba brać słodyczy, żeby był udany. Na piknik z wnukami nie trzeba brać słodyczy, żeby był udany.

Tabele żywieniowe zalecają nie więcej niż 20 g sacharozy dziennie, co odpowiada dwóm czubatym łyżeczkom cukru albo np. : pięciu landrynkom, czterem kawałeczkom czekolad, dużemu kęsowi batonika. 

Po zjedzeniu czegoś słodkiego natychmiast podnosi się poziom glukozy we krwi i do mózgu trafia sygnał: „jestem najedzony”. Słodycze, czyli węglowodany proste, spalane są w organizmie bardzo szybko i tylko na chwilę dają uczucie sytości. W przeciwieństwie do węglowodanów złożonych, np. kaszy czy warzyw strączkowych, które na długo wypełniają żołądek.
Ciasteczka, ciasta, krakersy lub inne słodycze (dżemy, galaretki, cukierki) nie dostarczają dziecku praktycznie żadnych soli mineralnych, witamin, błonnika, ani białka. Zawierają natomiast dużo tłuszczu.
 

Nawyk jedzenia słodyczy

Jeśli przyzwyczaimy dziecko do słodyczy, to na pewno będzie zbyt często po nie sięgać przez całe życie. Dzieci najchętniej jedzą to, co dorośli, więc lepiej przy nich nie pić napojów gazowanych,  nie jeść lodów, nie podjadać chipsów ani słodyczy. Co dać wnukom na deser? Najlepiej budyń, kisiel zrobiony przez babcię z wywaru ze świeżych owoców  czy galaretkę.

 

Groźba próchnicy

- Najgorsze dla zębów dzieci są gumy, cukierki rozpuszczalne, lizaki – mówi Dorota Miler, stomatolog. – Oblepiają zęby, tworząc najlepszą pożywkę dla próchnicy. Szczególnie szkodliwe jest podawanie słodyczy (i słodzonych napojów) tuż przed snem albo w nocy, po umyciu zębów. Wtedy właśnie bakterie mają idealne warunki do rozwoju, bo w nocy wydziela się mniej śliny, która oczyszcza jamę ustną – mówi stomatolog.

 

Złe źródło energii

Dietetycy podkreślają, że nie ma lepszych lub gorszych słodyczy. Wszystkie są kaloryczne! Sto gramów chałwy ma 600 kcal, czyli połowę dziennego zapotrzebowania energetycznego dwulatka!

Również trzeba uważać na reklamowane jako zdrowe niektóre batoniki zbożowe. Często  zawierają utwardzone tłuszcze roślinne, których małe dzieci w ogóle nie powinny jeść! Dobra babcia i dobry dziadek uważnie muszą czytać etykiety (jak nie widzisz, małych literek spraw sobie lupę!). Nie wierzmy reklamom, które przekonują, że wafelek czy batonik zawierają zdrowe mleko i zaspokajają dzienne zapotrzebowanie dziecka na wapń czy żelazo! To nieprawda. Dzieci potrzebują dużo energii do rozwoju i wzrostu, ale w postaci racjonalnej diety, a nie słodyczy.