Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o polityce cookies i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Wnuki uwielbiają historie opowiadane przez babcię i dziadka

Wysłane przez malgorzatasolecka 
13-01-2017 11:39:07

Co jest najlepsze w dziadkach? W babci, w dziadku… albo w prababci? Ktoś powie – gotowanie. Nikt nie karmi tak smacznie! Ktoś powie – majsterkowanie. Nikt poza dziadkiem nie potrafi wyczarować coś z niczego. To wszystko prawda. Ale dziadkowie mają jeszcze jedną supermoc – to opowiadanie historii.


czytaj więcej



Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2017-01-23 10:59 przez meteor.
13-01-2017 15:33:01
..... spotkali się na powojennej potańcówce - ona najlepsza tancerka w podkrakowskiej miejscowości, on - robotnik w podkrakowskiej firmie budowlanej (tak byśmy to dziś powiedzieli). Wszystkie znaki na niebie i ziemi nie mogły wskazywać na to żeby się spotkali. Dziadek pracował na popołudniowej zmianie, wtedy kiedy babcia bywała na potańcówkach i odwrotnie. Ale jedna zamiana przypadkowa w grafiku babci (zastępstwo na chorą koleżankę) wyrównały szansę przeznaczenia i spotkali się, przypadkiem, zupełnie nieoczekiwanie na wspólnej zabawie. Babcia wiedziała, że jest Staś - pracownik budowlany, dziadek wiedział, że jest Zenia - najlepsza partia w tańcu, ale nigdy się nie widzieli. Dziadek z upartością przychodził i czekał, że może się pojawi - i pojawiła się. Przetańczyli całą noc, choć innym miejscowym adoratorom to się nie podobało. Po kilku wspólnych tańcach wiedzieli że są dla siebie najlepszymi tancerzami na całe życie.

Wybieram album: Opowiedz mi Babciu lub Opowiedz mi Dziadku



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2017-01-23 06:11 przez alen300.
14-01-2017 16:21:03
Moja babcia opowiadała mi historię swojego życia w latach wojny,o czym opowiem niżej:

Moja Babcia, rocznik 29 okupację i lata wojny przeżyła w rodzinnym domu, w dużej wsi na południu Polski. Pochodziła z biednej, wielodzietnej rodziny, nie przelewało im się nigdy. Po wybuchu wojny starsze rodzeństwo zostało wywiezione na roboty do Rzeszy, ale wszyscy wojnę przeżyli i wrócili do Polski po 46 roku.
Pradziadek nie podpisał volkslisty i z tego co wiem miał wiele problemów przez to, m.in dlatego wywieziono starsze dzieci na roboty. Miejscowy bogaty gospodarz został volksdeutschem i moja Babcia jako 10-letnie dziecko musiała pracować u niego i to ciężko, ale, co zawsze podkreślała, nikt się nad nią nie znęcał, nie bił, nie katował, ale też nie pomagali w żaden sposób, mało ich obchodziło, że praca jest ponad siły dziesięciolatki, że była głodna itd.
Jako najgorszą rzecz Babcia zawsze wspominała głód (natomiast w czasie wojny było im nieco lepiej niż przed). Przed wybuchem wojny warunki w jakich żyli były straszne, cała wieś żyła w nędzy, w domu siedmioro dzieci, ogromna inflacja (ponoć pradziadek jak dostał rano tygodniówkę z fabryki, to wieczorem mogli za to kupić najwyżej paczkę zapałek). Bardzo źle Babcia wspomina lokalnych przedstawicieli Kościoła, byli bogaci, aroganccy i nie przejmowali się ciężką sytuacją rodzin we wsi, zero chrześcijańskiego miłosierdzia. Pewnie dlatego do teraz nigdy nie udało jej się przełamać nieufności do tej instytucji.
Wkroczenie sowietów cała wieś przyjmowała raczej z entuzjazmem, obyło się bez sławnych gwałtów, ale zapewne dlatego, ze ruscy szybko poszli dalej i ludzie nie mieli okazji poznać prawdziwego "wyzwalania". Stąd też Babcia naiwnie postrzegała komunistów jako tych dobrych i po wojnie wstąpiła do partii razem z dziadkiem. Za komuny żyło im się dobrze, więc trudno jej zarzucać po koszmarze jaki przeszła w dzieciństwie, że aprobuje nowy system władzy właściwie bezkrytycznie. Teraz patrzy na to trochę inaczej, dociera do niej jak zakłamany to był system, chociaż ona nie doznała nigdy represji jak wielu innych wtedy. Często rozmawiamy o sprawach dla niej drażliwych, np. ona uważała niemal przez całe dorosłe życie że Katyń był dziełem hitlerowców, którzy chcieli oczernić dobrego Stalina, ale im starsza była, tym bardziej docierało do niej, że nie miała jasnego osądu i zwyczajnie dała się ponieść propagandzie. Co ciekawe, wszyscy z jej rodziny raczej sympatyzowali z systemem, budowali Warszawę (teraz część mojej rodziny tam mieszka, od lat 50), pokończyli studia, żyli normalnie, cieszyli się, że wojna się skończyła.
Brat mojej Babci napisał przed śmiercią pamiętniki i dał jej na przechowanie z prośbą o niepokazywanie rodzinie i Babcia trzyma te bruliony w szafce i nikomu nie daje poczytać - sama też nie rusza, bo moja Babcia jest bardzo słowna, dyskretna, nigdy nie kłamie i jest najlepszym człowiekiem jakiego spotkałam w życiu. Pamiętniki możemy czytać dopiero jak ona umrze - to jej słowa. Ja jestem bardzo ciekawa tej lektury smiling smiley.
Na wiele spraw mamy różne poglądy, ale zawsze staram się szanować światopogląd mojej Babci, jakkolwiek wydawał by mi się naiwny (to umiłowanie komuny), to nie mam prawa osądzać czyjegoś życia, bo tak naprawdę w porównaniu z pokoleniem naszych dziadków żyjemy we wspaniałych czasach: łatwych wyborów moralnych, dobrobytu, bez głodu i z socjalem, który może się nam wydawać tragiczny, ale w porównaniu z ówczesnym warunkami życia jest czymś niebywałym.
Moja Babcia przeżyła wojnę w bardzo złych warunkach, ale przeżyła. Nie było obozu, rozstrzeliwań, itd. mimo tego zawsze to, co opowiada o wojnie budzi mój największy niepokój, nie potrafię sobie siebie wyobrazić w takiej sytuacji. Pomimo takiej traumy moja Babcia jest najbardziej pogodną, uczynną, wesołą i optymistyczną osobą jaką znam. I bardzo mądrą, w takim "życiowym" znaczeniu. Ogromnie sobie cenię każdą rozmowę jaką mogę z Nią odbyć, bo nasze pogaduchy zmuszają mnie do długich myślówek i pokazują, że życie nie jest czarno-białe.

Ps.Wybieram album OPOWIEDZ MI BABCIU



Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2017-01-16 21:43 przez majkie_.
16-01-2017 13:33:10
Opowieść Babci

Opowiem Wam krótką bajkę…
Dawno, dawno temu,
Za górami, za lasami,
Żyła sobie babcia z dziadkiem,
A tak oto się poznali:
Wiosenna pora nastawała.
Wszystko wokół kolorami malowała.
Nadzieją na lepsze jutro napawała.
Wesele na wsi się szykowało.
Dwoje młodych ludzi na ślubnym kobiercu stawało.
I dwoje obcych sobie ludzi im drużbować miało.
Wszyscy się tym wydarzeniem bardzo przejmowali,
Bo w swoich pierwszych takich rolach, dobrze wypaść chcieli.
Kiedy po ślubie, weselnicy biesiadowali,
Drużbowie w tańcu lepiej się poznawali.
Stale spojrzeniami i uśmiechami się wymieniali.
I choć ta piękna dla nich noc szybko się skończyła,
To piękny początek ich miłości zaznaczyła.
Później jeszcze kilka razy się spotkali,
I jeszcze tego samego roku zimową porą,
Miłość dozgonną sobie przed ołtarzem oboje obiecywali.
Nie byłoby nic w tej bajce niezwykłego,
Gdyby nie była początkiem uczucia wielkiego.
W związku tym naście lat wspólnie przeżyli,
Szacunkiem, miłością i przyjaźnią się darzyli.
17-01-2017 22:04:00
Była sobie BABCIA BABCIUNIA KOCHANA przez wszystkie wnuki bardzooo uwielbiana i kochana.Tak,tak jedyna i niepowtarzalna była babcia Anna.Kochałam ją za wszystko.Za jej pracowitość,smakowite wypieki, uśmiech ucha do ucha,za jej przytulanie i całowanie i dobre słowo zwłaszcza gdy mi mówiła- ty moja wnuczko kochana,wyjątkowa.Najbardziej kochałam moją babciunie właśnie za jej niesamowite,ciekawe opowieści.Opowiadała często o czasach wojny,jak to się chowała.O tym jak dziadka poznała.Opowiadała również o swoich polach jak to kiedyś było,a ile się zmieniło.No i co mi utkwiło najbardziej często opowiadała o czasach szkolnych.Babcia potrafiła tak przedstawić obraz dawnej szkoły,że miałam wrażenie jakbym przenosiła się w czasie.Mówiła o tym jak ciężko było dotrzeć do szkoły,gdyż były zazwyczaj bardzooo oddalone od rodzinnego domu.Wspominała,że kiedy przychodziła zima,śniegu mocno nawiało,pola zasypało ona szła przez ogromne zaspy by tylko dotrzeć do szkoły.Mówiła,że na lekcjach panowała ogromna cisza,dzieci wogóle nie przeszkadzały nauczycielowi,a jeśli ktoś coś przeskrobał to oberwał linijką po ręce.Czasem nauczyciel nawet potrafił rzucic w ucznia kluczami.Był wtedy szacunek i respekt do nauczyciela.Dzieci bardzo szanowały swój zeszyt,który był jeden do wszystkich przedmiotów.Zaś do pisania często służył ołówek,którym pisało się aż do końca,aż nożem nie dało się już naostrzyć.Opowiadała,że sale również były małe,ciasne.Każdy obowiązkowo nosił faruszek,tarcze szkoły.No i tak słuchając opowieści o dawnej szkole pierwsza myśl jaka mi przebiegła po głowie to o kurcze my to mamy się dobrze! Jednak po dłuższym przemyśleniu stwierdzałam,że chyba mamy sięza dobrze.Chyba dawne czasy szkolne też jednak miały swoje plusy i minusy.Troche chyba brakuje w dzisiejszych szkołach chociażby szacunku do nauczyciela,mundurków,które by wyeliminowały rewie mody.Ponadto które dziecko dzisiejsze dba o przy ory piśmiennieczetak jak dawnej nasze babcie.Wydaje mi się,że owszem było skromniej,ale chyba pożądniej! No i tak możnaby jeszcze długo opowiadać o tym co moja babcia o szkole opowiadała i o innych rzeczach ,które wspominała.Jednak te opowieści są takie ciekawe,że nie sposób je dokładnie w całości opowiedzieć.To tylko potrafiłamojej świętej pamięci Babciunia Ania.Bardzo ją kochałam i śmierć jej przeżyłam ogromnie.Dziś pozostało mi opowiadać opowieści moje mojej babci.Możew przyszłości mojej córeczce,która ma drugie imię po mojej babci również opowiem te niesamowite babcine historie.Szkoda,że już żadnej choć często powtarzanej opowieści babcinej już nie
17-01-2017 22:07:01
Quote
ewka85
Była sobie BABCIA BABCIUNIA KOCHANA przez wszystkie wnuki bardzooo uwielbiana i kochana.Tak,tak jedyna i niepowtarzalna była babcia Anna.Kochałam ją za wszystko.Za jej pracowitość,smakowite wypieki, uśmiech ucha do ucha,za jej przytulanie i całowanie i dobre słowo zwłaszcza gdy mi mówiła- ty moja wnuczko kochana,wyjątkowa.Najbardziej kochałam moją babciunie właśnie za jej niesamowite,ciekawe opowieści.Opowiadała często o czasach wojny,jak to się chowała.O tym jak dziadka poznała.Opowiadała również o swoich polach jak to kiedyś było,a ile się zmieniło.No i co mi utkwiło najbardziej często opowiadała o czasach szkolnych.Babcia potrafiła tak przedstawić obraz dawnej szkoły,że miałam wrażenie jakby przenosiła się w czasie.Mówiła o tym jak ciężko było dotrzeć do szkoły,gdyż były zazwyczaj bardzooo oddalone od rodzinnego domu.Wspominała,że kiedy przychodziła zima,śniegu mocno nawiało,pola zasypało ona szła przez ogromne zaspy by tylko dotrzeć do szkoły.Mówiła,że na lekcjach panowała ogromna cisza,dzieci wogóle nie przeszkadzały nauczycielowi,a jeśli ktoś coś przeskrobał to oberwał linijką po ręce.Czasem nauczyciel nawet potrafił rzucic w ucznia kluczami.Był wtedy szacunek i respekt do nauczyciela.Dzieci bardzo szanowały swój zeszyt,który był jeden do wszystkich przedmiotów.Zaś do pisania często służył ołówek,którym pisało się aż do końca,aż nożem nie dało się już naostrzyć.Opowiadała,że sale również były małe,ciasne.Każdy obowiązkowo nosił faruszek,tarcze szkoły.No i tak słuchając opowieści o dawnej szkole pierwsza myśl jaka mi przebiegła po głowie to o kurcze my to mamy się dobrze! Jednak po dłuższym przemyśleniu stwierdzałam,że chyba mamy sięza dobrze.Chyba dawne czasy szkolne też jednak miały swoje plusy i minusy.Troche chyba brakuje w dzisiejszych szkołach chociażby szacunku do nauczyciela,mundurków,które by wyeliminowały rewie mody.Ponadto które dziecko dzisiejsze dba o przy ory piśmiennieczetak jak dawnej nasze babcie.Wydaje mi się,że owszem było skromniej,ale chyba pożądniej! No i tak możnaby jeszcze długo opowiadać o tym co moja babcia o szkole opowiadała i o innych rzeczach ,które wspominała.Jednak te opowieści są takie ciekawe,że nie sposób je dokładnie w całości opowiedzieć.To tylko potrafiła mojej świętej pamięci Babciunia Ania.Bardzo ją kochałam i śmierć jej przeżyłam ogromnie.Dziś pozostało mi opowiadać opowieści moje mojej babci.Może w przyszłości mojej córeczce,która ma drugie imię po mojej babci również opowiem te niesamowite babcine historie.Szkoda,że już żadnej choć często powtarzanej opowieści babcinej już nie usłysze
19-01-2017 15:56:59
Ps wybieram album ,,Opowiedz mi Babciu"smiling smiley
Opa
22-01-2017 17:44:29
Kto by pomyślał, że dziadkowie moich dzieci mogą mieć aż takie poczucie humoru. Po wizycie w parku dinozaurów opowiadaliśmy im, jak to dzieci były zawiedzione wycieczką, bo dinozaury... nie były prawdziwe, a na informację, że dinozaury wymarły zapytały nas, czy my je pamiętamy. Nie minęła chwila jak to samo pytanie zostało zadane dziadkom. No i dowiedzieliśmy się, że w ich czasach były popularniejsze od psów i że do szkoły na nich jeździli. Babcia miała czerwonego, a dziadek zielonego. Bardzo lubili je głaskać i grać z nimi w piłkę. To ci zgrywusywinking smiley)

Na ebobas też Opa.
W wyborze książki zdaję się na ślepy los-zarówno jedna jak i druga książka będzie radością.
23-01-2017 11:19:55
Kończymy naszą zabawę!

Książki powędrują do użytkowników:

"Opowiedz mi Babciu" - majkie, ewka85, dominika_klepka

"Opowiedz mi Dziadku" - alen300, opa


Laureatów prosimy o wysłanie danych mailem na info@superstarsi.pl - w temacie GORĄCY TEMAT DZIADKOWE OPOWIEŚCI, w treści: nick i kompletne dane do wysyłki.
Chcesz pisać na naszym forum? Załóż konto w 3 minuty i dołącz do nas już dziś!.

Kliknij żeby zalogować

webstar 2012