Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o polityce cookies i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Nowe zasady wchodzące w życie 25 maja 2018. (więcej)

Ocena:
(głosy: 4)
 
 
|
 
|
rozmiar czcionki

05-02-2013

„Zamieszkajmy razem” Stéphane'a Robelina

Super film dla superstarszych!

Niezależna Jeanie, układna Annie, sybaryta Albert, aktywista Jean oraz kobieciarz Claude są przyjaciółmi od ponad czterdziestu lat. W ostatnim etapie życia postanawiają zamieszkać razem. Wychodzą z założenia, że razem są silniejsi i w każdej chwili mogą sobie pomóc, jak nikt inny. Wprowadza się do nich też student antropologii, który prowadzi badania na temat starości.

Stéphane Robelin stworzył film dowcipny i krzepiący, ale też wolny od kiczu. Dużą siłą obrazu jest oczywiście brawurowe aktorstwo gwiazd światowego kina - Jane Fondy, Geraldine Chaplin, Pierre’a Richarda, Claude’a Richa, Guya Bedosa oraz Daniela Brühla.

 

Rozmowa z reżyserem filmu, Stéphane’em Robelinem:

 

Jak wpadł pan na pomysł tak niekonwencjonalnej fabuły swojego filmu?

Zawsze marzyłem o tym, by zebrać razem na planie legendarnych aktorów i zrobić film na temat znaczenia rodziny i przyjaźni. Od dłuższego czasu interesuje mnie też kwestia społecznego traktowania seniorów, która rzadko jest pokazywana w kinie. Kiedy pisałem scenariusz, przypomniałem sobie o moich pradziadkach, którzy zaczęli mocno podupadać na zdrowiu, gdy byłem nastolatkiem. W tym czasie moi dziadkowie nie bardzo wiedzieli, jak się nimi zająć, bo nie byli na to przygotowani. To była moja inspiracja do napisania historii o grupie starych przyjaciół, którzy decydują się zamieszkać razem.


Jak rozwijał pan projekt i jak stworzył pan bohaterów filmu?

Pisałem scenariusz mając na uwadze konkretnych aktorów, ale muszę powiedzieć, że przygotowywanie filmu trwało dość długo i przez ten czas oryginalna obsada zmieniła się z uwagi na dostępność aktorów. Tak naprawdę tylko Claude Rich był w niej od początku, natomiast inni aktorzy dołączyli do nas na różnych etapach pisania scenariusza. Musieliśmy czekać cztery lata na rozpoczęcie zdjęć w 2010 roku. Początkowo nasi partnerzy finansowi odłożyli realizację tego projektu na później ze względu na jego niezbyt filmowy temat, a także z powodu mojego młodego wieku, ale gdy już zdobyliśmy ich zaufanie, pokochali ten projekt.

 

Jak przekonał pan aktorów, zwłaszcza Jane Fondę, żeby dołączyli do obsady?

Jane Fonda to dla mnie legendarna aktorka – uwielbiam wiele jej filmów, choćby „Klute” czy „Powrót do domu”. Oprócz tego jest znana ze swojej aktywności politycznej i silnej osobowości. Jane nie grała we Francji od 40 lat – ostatnio w filmie Godarda „Wszystko w porządku” – ale mówi biegle po francusku. Postanowiliśmy więc spróbować szczęścia. Spodobał jej się scenariusz, a kiedy usłyszała, że może zagrać z Geraldine Chaplin i czołowymi francuskimi aktorami starszego pokolenia, ochoczo w to weszła. Mój producent Christophe Bruncher umie rozmawiać z aktorami, widocznie uwiódł ją pięknymi słowami, a potem sfinalizował umowę [śmiech]. Jane dołączyła do obsady na końcowym etapie projektu, kiedy zaangażowana już była reszta aktorów: Claude Rich, Geraldine Chaplin, Guy Bedos i Pierre Richard. Ja osobiście byłem pod wielkim wrażeniem tego, że Pierre Richard zagra w moim filmie. Jego komedie były ważną częścią mojego dzieciństwa, więc to był dla mnie wielki zaszczyt móc z nim pracować. Spodobał mu się pomysł grania w sposób bardziej powściągliwy, skupiony na emocjach, a nie na żartach.

 

Strona: 1 2 3
Oceń:
Dziękujemy!
poleć znajomemu drukuj skomentuj subskrybuj
nie lubię lubię to | Osoby które to lubią: Gwiazda, bfk19543005.

Skomentuj artykuł

  • Gwiazda | 28-03-2013

    Pytanie w sklepie z trumnami Jane Fondy "czy nie ma Pan czegoś w weselszym kolorze", gdy mi sie przypomni, śmieszy za każdym razem.
leksykon zdrowia seniora

Popularne

poradnik seniora

webstar 2012